I. Wdowa z Sarepty > 1 Krl 17,7-16.

Rozpoczynam kolejną wędrówkę z kobietą Biblii i moim ulubionym biblistą Carlo Marią Martinim.

1. „Wstań! Idź do Sarepty koło Sydonu, tam będziesz mógł zamieszkać, albowiem kazałem tam pewnej wdowie, aby cię żywiła” (1Krl 17,8-9). Paradoks Boga Biblii – nakaz – nie idziesz do bogatych ludzi, ale do kobiety, która jest wdową, pozbawiona wszelkich środków , strapiona, zraniona w swoich uczuciach. Ta wdowa, uboga i przygnębiona, sięgająca po resztki swoich zapasów, ma mi przypomnieć inne postacie biblijnych kobiet:

- Noemi, żona Elimeleka > Rt 1;

- wdowa z z Nain > Łk 7,12-13;

- uboga wdowa > Łk 21, 1-4;

- kobieta syrofenicka > Mk 7, 27-28.

Paradoks rozkazu Pana w Księdze Królewskiej polega na tym, że do osoby ubogiej i potrzebującej pomocy posłany zostaje człowiek, aby się nakarmić. Z tego powodu przypominają mi się słowa Pana: „Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej niż wszyscy inni(…) z niedostatku swego wrzuciła wszystko co miała na utrzymanie” /Łk21,1-4;/. 

Oto wyjątkowa myśl : „Jest jakieś tajemnicze prawo, na mocy, którego biedny jest bardziej hojny, niż bogaty, a osoba, która wiele wycierpiała, umie dawać więcej”. 

2. „Kazałem tam pewnej wdowie, aby cię żywiła.”

Wdowa z Sarepty jest osobą, która może przyjąć, zrozumieć, co to jest bezinteresowny dar i zaufanie, która może pojąć dar Boga, ponieważ została zahartowana wśród prób. Eliasz najpierw zaczyna prosić o trochę wody w dzbanie, a potem prosi o chleb. Woda i podpłomyk są konieczne dla człowieka, aby przeżył – na pustyni prorok otrzyma to wszystko od anioła Bożego. 

3. Kobieta nie odmawia pomocy, ale daje poznać, że jest u kresu wytrzymałości, u kresu sił, u kresu życia.

Ma tylko dzban mąki i trochę oliwy, a za progiem czeka śmierć! Eliasz dodaje jej odwagi i pobudza do wielkoduszności, mówi, by zrobiła podpłomyk dla niego, a potem dla siebie i syna, ponieważ „dzban mąki nie wyczerpie się i baryłka oliwy nie opróżni się aż do dna, w którym Pan spuści deszcz na ziemię.” > 1 Krl 17, 14. 4. Kobieta wierzy w obietnicę proroka i doświadcza cudu, cudu ubogiego, nie narzucającego się, trudno nawet zauważalnego:

> 1 Krl 17, 16;

> Pwt 8, 3;

„(…) nie samym chlebem żyje człowiek, ale wszystkim co pochodzi z ust Pana.” Chleb wyszedł z ust Boga, ponieważ jest owocem Jego rozkazu – słowa prorockiego. Mówi biblista, że Pan zatroszczył się o pożywienie dla wdowy z Sarepty, która doznała upokorzenia i cierpienia matki.

II. Medytacja : Źródło życia wewnątrz domu. Codzienny pokarm życia chrześcijańskiego, symbolicznie ukazany w Pierwszej Księdze Królewskiej jest potrójny:

Słowo, - Eucharystia, - Miłość;

jest to zarazem źródło życia w domu, życie rodziny chrześcijańskiej.

1. Słowo i Eucharystia.

Dzięki zawierzeniu Słowu otrzymujemy codzienny pokarm ( słowa są jak deszcz, który przenika, jak rosa która orzeźwia ). Uczę się osobistej lectio divina, która smakuje Słowami Boga i pozwala zadomowić się w domu Biblii – „wzniosłego poznania Jezusa Chrystusa” > Flp 3, 8.

Mam podstawowy poziom kultury do rozważania Pisma Świętego, aby pielęgnować wiarę i dokonywać wolnego wyboru, z głębokiego i wewnętrznego przekonania. Eucharystia – Ojcowie Kościoła widzieli w dzbanie mąki, która się nie wyczerpie, i w baryłce oliwy, która się nie zużyje misterium Eucharystii.

Źródło mojego wewnętrznego domu to Msza Święta – ożywiająca moc, pozwala jej działać i rozumieć skutki wydarzenia jakim jest Pascha.

2. Miłość braterska.

Stawiam sobie pytanie : Jaki jest owoc Eucharystii? Za Carlem Martinim uważam, że owocem właściwym Eucharystii, wyrażonym w symbolu sakramentalnym, jest stanowić jedno z Jezusem – spożywa się Jego ciało i pije Jego krew oraz stanowić jedno z tymi, którzy jak ja karmią się tym samym pokarmem. Owocem Eucharystii jest miłość i przyjaźń braterska!

Drugie pytanie: Czym nie jest przyjaźń braterska?

Święty Paweł w Liście do Koryntian mówi do mojego serca o tym czym Miłość nie jest! Miłość:

- nie jest mówieniem językami ludzi i aniołów,

- nie jest darem proroczym,

- nie jest znajomością tajemnic i wiedzy,

- nie jest posiadaniem pełni wiary,

- nie jest rozdawaniem wszystkich rzeczy,

- nie jest ofiarowaniem swego ciała na spalenie.

Święty Paweł pisze: „Gdybym miłości nie miał, byłbym niczym.” > 1 Kor 13, 1-3. Być wszystkim dla wszystkich, być gotowym służyć, spalić się dla innych od rana do wieczora – wszystko to można spełniać nie mając miłości! Miłość braterska nie jest jednolitością, nie jest nieobecnością różnych punktów widzenia we wspólnocie, nie jest nieobecnością antypatii i nie jest stanem błogiego spokoju…

Wielka tajemnica, którą jest miłość jako owoc Eucharystii, zostaje nam nieco odsłonięta przez Apostoła Narodów > 1Kor 13, 4-7. Tekst grecki zawiera 15-cie czasowników, nie wszystkie są do przetłumaczenia; wskazują one działania, do których pobudza miłość:

- czeka cierpliwie,

- rozszerza serce,

- czyni życie życzliwym,

- nie zazdrości…

owe działania wyrażają postawy raczej bierne, co jest dla mnie na nowo zaskakujące! Apostoł chce powiedzieć, że miłość jest oporem wobec negatywnych sił, które jak ewangeliczny kąkol, zawsze są obecne. Święty Paweł odrzuca idylliczne pojęcie miłości, ale ukazuje stopniowe wznoszenie się ku temu celowi, jak na trudny i męczący bieg. Nasza miłość zmierza do celu poprzez 15-ie działań omawianych w tekście Pawła, poprzez opór względem sił niszczycielskich i wprowadzających podziały. Błędne s te wszystkie płaczliwe opinie, będące owocem zniechęcenia i rezygnacji. Narzekania, że nie ma między nami miłości, ponieważ spieramy się i mamy różne punkty widzenia.

Miłość nie jest brakiem, ale ciągłym przezwyciężaniem takich sytuacji, jest trudem podejmowanym dzień po dniu (Ef 4, 1-3 > wysiłek znoszenia siebie nawzajem, usiłując zachować jedność, postępując z pokorą i cierpliwością.

Miłość jest ciągle bijącym źródłem, jest mocą, która opiera się nieuniknionym podziałom, sprzeciwom: znajduje zawsze sposób łączenia, uzdrowienia, jednoczenia. Nigdy się nie zniechęca, tak jak oliwa wdowy, która każdego dnia, kiedy trzeba, nie żaląc się, że dzień wcześniej została zużyta!

Miłość każdego dnia jest nowa, jest źródłem życia wewnątrz domu. Kiedy łudzimy się, że osiągnęliśmy pewien stopień miłości, już po chwili spostrzegamy, że zaczyna trzeszczeć …

Miłość jest zawsze drogą ku szczytowi. Trzeba ciągle uważać, zachowywać czujność, obawiać się szatana, który może z nas zadrwić, dlatego walka toczy się bez wytchnienia; jeśli miłość spocznie na laurach, natychmiast wyrosną chwasty podziału. 

Eucharystia jest pokrzepieniem na heroicznym szlaku miłości… Miłości! 

Matko Pana, Ty wśród prób żyłaś miłością, pokonałaś tyle trudności… Prosimy Ciebie, nie pozwól nam się uśpić łatwym pojmowaniem miłości… Wspieraj na drodze i daj radość,z jaką przemierzałaś swoją drogą. 

Dzisiaj jest

wtorek,
23 stycznia 2018

(23. dzień roku)